poniedziałek, 11 listopada 2013

Wrocław

Hej!
Przepraszam, że tak długo nie pisałam, ale nie umiałam ubrać w słowa tego co chciałam Wam przekazać. Miałam (i nadal mam) genialny temat, ale muszę jakoś go dobrze napisać bo na razie to to jest 'łyse' i 'jałowe'.
No ale na to dopiero przyjdzie czas, a teraz mam zdjęcia z Wrocławia.
Wyjechaliśmy w sobotę rano z Bielska i podróż trwała równe 4 godziny. Na dworcu czekał na nas kuzyn i poszliśmy do jego mieszkania. Pogoda jako tako była średnia, niby nie padało ale było chłodno i nieprzyjemnie.
Później poszliśmy na miasto, żeby pooglądać Wrocław. Wojtek z Agą razem a ja z Łukaszem. Troszkę po rynku i po bocznych uliczkach. Łukasz pokazał mi swój wydział (archeologii). Przeszliśmy też przez Ostrów Tumski i z powrotem na rynek.



Wróciliśmy do domu i obejrzeliśmy "Noc Oczyszczenia". Zwracaliśmy uwagę na każdy szczegół i doszliśmy do wniosku, że połowa rzeczy tam jest sprzeczna i bezsensowna. Skoro facet robi system zabezpieczeń, sprzedaje go i sam w domu go montuje a później gdy jest niebezpieczeństwo to wychodzi na to, że to ma tylko dobrze wyglądać i że nie chroni przed niczym. Nie będę Wam tu opowiadać całego filmu to po prostu trzeba obejrzeć.
Wieczorem mieliśmy rezerwację do kina na "Thor 2" i to był jedyny genialny film tego dnia, który oglądałam. Bardzo mnie wciągnął, był śmieszny i pomimo że nie widziałam 1 części to zrozumiałam o co chodzi. Zdecydowanie na + i zachęcam Was do obejrzenia.
Po powrocie Łukasz zaproponował baaaardzo straszny film, a mianowicie 'Koszmar z ulicy Wiązów'. Cel był taki, że żadne z nas nie zaśnie przez resztę nocy. Więc włączyliśmy go, w międzyczasie dołączył się Tomek (współlokator) [pozdro Tomek!] i powiem Wam, że to była jedna z najlepszych komedii jakie oglądałam. Co chwila zatrzymywaliśmy film żeby się śmiać. Niektóre sceny i dialogi były mega, np:
- Idziesz na imprezę do Lizy ? 
-Nie dam rady. Mam areszt domowy.
- Oo! Czemu ?
-Zepchnąłem babcię ze schodów.

W niedzielę ogarnęliśmy się dopiero w południe; Wojtek poszedł do Agi a my z Łukaszem na Oporowską 62 ^^ 

O 17:27 mieliśmy pociąg powrotny. Jedyny, więc musieliśmy się zebrać i spakować wcześniej.
Wyjazd bardzo udany i myślę że Wrocław nocą to najpiękniejszy widok. Chociaż Londyn też może być piękny ale nie widziałam go w nocy. 



To był chyba najbardziej niezdrowy weekend, bo każdy posiłek to McDonald's/pizza/KFC. Ale od czasu do czasu można.
Mam nadzieję, że za niedługo znowu tam pojadę. Na razie żegnamy Wrocław. See you soon!
Miłego dnia :)

9 komentarzy:

  1. Świetny post, super zdjęcia :) Pozdrawiam ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo ładne widoki szczegolnie ten zachod slonca. Bylam niedawno we Wroclawiu na moim wieczorze panienskim ;p

    podrawiam i zapraszam do mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajne zdjęcia nocą :)
    mylifeasania.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo ładne zdjęcia. Mam Cię w obserwujących :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Też mieszkam we Wrocławiu ; )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz ♥